W końcu mogę napisać coś tej książki. Piszę ,,w końcu", ponieważ czytałam ją naprawdę bardzo długo, jak na to, że miała tylko 476 stron. . Kupiłam ją ok 20 sierpnia na ,,Literackim Sopocie" i czytałam przez prawie miesiąc, ale przecież dużo się działo, rozpoczęcie roku szkolnego, nowa szkoła, nowa klasa i tak jakoś zabrakło czasu na czytanie. Dopiero przedwczoraj uznałam, że muszę skończyć te lekturę,na szczęście akcja w końcu nabrała tępa i szybko ją przeczytałam.
A co do samej książki to muszę powiedzieć, że była ciekawa. Wiktoriański Londyn w którym główną rolę pełnią maszyny, widziany oczami młodej wynalazczyni. Świat kołek zębatych i pary wciągnął mnie niesamowicie i na pewno sięgnę po więcej steampunkowych ( nie wiem jak odmienić to słowo) książek. Niektóre pomysły były jednak naprawdę bardzo dziwne, cyborgi - ok, przecież to jest w prawie każdej książce tego gatunku, ale ludzie którzy zamiast nóg mają macki wielkiej ośmiornicy to już chyba
przesada.
PS: To moja pierwsza recenzja, a więc może być kilka błędów
Piosenka:
Cytat:
,,Bohaterami nie zawsze są ci, którzy wygrywają. Czasami są nimi ci, którzy przegrywają, ale nie poddają się i nadal walczą. To właśnie czyni ich bohaterami."
Cassandra Clare, Miasto Niebiańskiego Ognia
